Menu Podręczne

Do wyścigu pozostało

Sezon 2009 zakończony

Sponsorzy

 

Wyszukiwarka

Poważny wypadek Tomasza Nowackiego PDF Drukuj Email
Poniedziałek, 19 Październik 2009 15:27

Zespół Intermarche-Racing na ostatnią rundę Długodystansowych Samochodowych Mistrzostw Polski wyruszał ze sporymi nadziejami. Ekipa z Trzebiatowa w składzie: Adam, Piotr i Tomasz Nowaccy liczyła na wywalczenie tytułu I Wicemistrza Polski w klasie 2. Przed zawodami w Brnie zajmowała bowiem trzecie miejsce w punktacji, ze stratą dwóch ?oczek? do drugiej załogi.

 Niestety, tak jak w poprzednich eliminacjach, również podczas Epilogu Nowackich nie opuścił pech. Na początku zawodów w ich VW Golfie VI TDI doszło bowiem do awarii skrzyni biegów. Kiedy mechanicy zespołu VW Racing Polska uporali się z tym problemem, zaczęły zawodzić hamulce. Niestety nie udało się na czas zaradzić poważnej kolizji, jakiej uległ Tomasz Nowacki. Kierowca z Trzebiatowa podczas piątkowego treningu w wyniku awarii przedniego hamulca wypadł z toru i z całym impetem uderzył w bandę. Reprezentant Intermarche-Racing został zabrany do szpitala, gdzie na szczęście nie stwierdzono żadnego urazu. Niestety rozbity VW Golf uniemożliwił Nowackim start w sobotnim wyścigu. Tym samym załoga Intermarche-Racing ukończyła sezon na czwartym miejscu w swojej klasie.
Teraz zespół skupi się na przygotowaniach do przyszłego sezonu. Niebawem powinny zapaść pierwsze decyzje odnośnie wyścigowej przyszłości Adama, Piotra i Tomasza. O wszystkim będziemy Państwa na bieżąco informowali.

Adam Nowacki:
- Właśnie zakończyła się niesamowicie pechowa dla nas, ostatnia runda DSMP, czas więc na podsumowanie sezonu. Rok 2009 był naszym debiutem w wyścigach płaskich, więc z wrodzoną skromnością i bez wygórowanych oczekiwań przystępowaliśmy do pierwszych testów i zawodów. Kiedy okazało się, że potrafimy być na tyle szybcy, by walczyć o tytuł mistrzowski, apetyt ekspresowo urósł, a i nasze oczekiwania zostały współmiernie pozmieniane. Tym bardziej przykro nam, że już w pierwszym sezonie startów musieliśmy boleśnie doświadczyć wątpliwych uroków motorsportu, a więc na własnej skórze poczuć, iż nie wszystko zależy od kierowców. Z pięciu eliminacji, w trzech w aucie wystąpiły problemy techniczne, które pogrzebały szanse i nadzieje na dobry końcowy wynik. Pozostaje nam jedynie zacisnąć zęby i intensywnie myśleć nad przyszłym rokiem, ponieważ jeszcze nie zdecydowaliśmy czy i w jakiej serii wystąpimy w sezonie 2010. Mamy nadzieję, że dojdziemy do porozumienia ze sponsorami i uda się uzbierać niezbędny budżet na kolejne starty. W tym roku weźmiemy jeszcze udział w testach u Petra Fulina i myślę, że wtedy podejmiemy decyzję, do czego chcemy się przygotowywać i gdzie chcielibyśmy powalczyć. Pragnę jeszcze podziękować naszym sponsorom: Intermarche oraz gminie Trzebiatów, a przede wszystkim rodzicom, dzięki którym mogłem przeżyć najlepsze chwile i realizować swoje marzenia. Pozdrowienia dla VW Racing Polska i Gładysz Racing. Do zobaczenia wiosną? To był dopiero początek naszej obecności w wyścigach samochodowych, obiecuję więc, że jeszcze pokażemy na co nas stać!

Piotr Nowacki:
- Ostatnia runda okazała się dla nas wyjątkowo pechowa. Już pierwszego dnia treningów poleciała skrzynia biegów. Nocą przyjechała nowa i udało się ją na czas zamontować do wyścigówki. W piątek na wolnych treningach jechało nam się bardzo dobrze i wiedzieliśmy już, że do zwycięstwa w klasie trzeba tylko dojechać. Byliśmy dużo szybsi od konkurencji. Wyjątkiem był Lotus. Niestety pech nas i tym razem nie opuścił. Jadąc na wolnym treningu, Tomek przed ostrym zakrętem przy dużej prędkości chciał rozpocząć hamowanie, ale niestety pedał hamulca nie chciał go słuchać. Po ułamku sekundy asfalt się skończył i zostało kilkadziesiąt metrów jazdy po żwirze mającym na celu częściowe wyhamowanie pojazdu przed uderzeniem w bandę. Udało mu się tylko postawić auto bokiem, co dawało gwarancję lepszego wytracania prędkości. Niestety uderzenie było bardzo silne. Zawodnika odwieziono do szpitala, a samochód trzeba było usuwać z toru dźwigiem. Telemetria wykazała, że Tomek usiłował zahamować przy prędkości 176 km/h. Niestety układ hamulcowy wykazał zerowe ciśnienie. Ostatnia zmierzona prędkość przed uderzeniem wynosiła 120 km/h. Po kilku godzinach badań w szpitalu pozwolono Tomkowi na przejazd do hotelu ze wskazaniem ponownych badań następnego dnia. Na szczęście skończyło się tylko na ogólnych potłuczeniach. Ta sytuacja wyeliminowała nas z walki o tytuł wicemistrza w sezonie 2009. Próbowałem jeszcze załatwić nasz start innym samochodem poprzez przyłączenie się do jakiegoś zespołu, ale niestety wszędzie spotykaliśmy się z jakimś oporem ze strony naszych polskich kolegów. W Lotusie zgodziło się kierownictwo zespółu Taboss, ale nie zgodził się jeden z zawodników. Inny zespół nie chciał z nami rozmawiać pomimo zapewnienia sobie już tytułu Mistrza Polski. Z pomocą przyszedł nam inżynier Mateusza Lisowskiego, Jiri Lipina. Na wiadomość, że mamy kłopoty ze znalezieniem samochodu sam zaproponował, abyśmy wystartowali najnowszym produktem czeskiej motoryzacji Skodą Octavią zbudowaną w specyfikacji przyszłorocznej. Niestety było już za późno na załatwienie formalności. W sumie trochę dziwne, że to zagraniczny zespół sam starał się nam pomóc w tej sytuacji. Cały sezon okazał się dla nas bardzo pechowy. Przygotowaliśmy się do niego najlepiej jak mogliśmy. Wybraliśmy najbardziej profesjonalny zespół oferujący obsługę samochodu do 2000cc, byliśmy najszybsi na wszystkich treningach, kwalifikacjach i wyścigach. Niestety awarie wystąpiły w trzech eliminacjach na pięć w sezonie. To po prostu wyjątkowy pech, zważywszy uwagę na to, że jechaliśmy całkiem nowym pojazdem. Musimy teraz wyciągnąć z tego jakieś mądre wnioski i zastanowić się nad przyszłym sezonem. Mamy wiele propozycji, ale na razie nie możemy się na nic zdecydować. Przed nami jeszcze kilka testów, które pomogą nam w kwestii przyszłorocznych startów. Bardzo poważnie myślimy też o pozostaniu w naszym obecnym zespole, ale jak na razie jeszcze nie udało nam się przeprowadzić rozmowy w tym temacie. Bardzo chciałbym podziękować za wsparcie firmie Intermarche, Gminie Trzebiatów oraz inżynierowi Lipinie za wsparcie na ostatnich zawodach. Pomimo licznych awarii, chcemy także podziękować całemu zespołowi Gładysz Racing za sezon 2009.

Tomasz Nowacki:
- Wyjazdu do Brna niestety nie można zaliczyć do udanych. Nie udało nam się nawet wystartować w kwalifikacjach. Powodem był wypadek, który miałem na jednym z zakrętów. Bardzo szkoda, że w takich okolicznościach przyszło nam zakończyć sezon. Automatycznie straciliśmy tytuł Wicemistrza Polski i ?wylądowaliśmy? na mało zadowalającym 4. miejscu. Niestety taki jest sport i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Ale i tak bardzo cieszę się, że mogłem pojechać w tym sezonie. Mimo niezbyt dużej liczby zawodników w Polsce podobała mi się atmosfera panująca w trakcie weekendów wyścigowych. Miałem również okazję poznać wiele ciekawych osób z wyścigowego światka. Chciałbym podziękować zespołowi  oraz sponsorom za sezon. Dziękuje również moim partnerom z zespołu: Tacie i Adamowi. Liczę, że uda mi się wystartować w przyszłym roku, ale jeszcze nie wiem jakim autem. Nie wykluczam wyścigów w Czechach. Wszystko zależy od tego, czy uda mi się znaleźć odpowiednie finansowanie. Mam również nadzieję, że tym razem liczne awarie nie będą już przeszkadzały w osiągnięciu wyniku.